Olka
Kaźmierczak
14/11/19

Copenhagen Fashion Summit 2019: fajnie, że sobie porozmawialiśmy, ale teraz zacznijmy działać!

Copenhagen Fashion Summit to jedno z najważniejszych wydarzeń w branży mody w Europie. Organizowany od 2009 szczyt stał się centralnym punktem dyskusji nad najważniejszymi kwestiami środowiskowymi, społecznymi i etycznymi przed którymi stoi branża mody. Copenhagen Fashion Summit był pionierem ruchu na rzecz zrównoważonego rozwoju w modzie, a o wadze szczytu niech świadczy lista gości od Marii Elżbiety, księżnej koronnej Danii po przedstawicieli największych spółek odzieżowych, aktywistów i myślicieli oraz liczba 1300 uczestników i 800 oczekujących na liście rezerwowej.

Tematem jubileuszowej edycji Copenhagen Fashion Summit było przepisywanie mody, choć o ironio, tuż po publikacji programu konferencji na ogonie jej organizatorom usiadła Union of Concerned Researchers Into Fashion. Organizacja wyraziła wątpliwości wobec języka używanego przez w opisie wydarzenia i zwróciła uwagę, że termin „zrównoważonego rozwoju” w większości przypadków jest oksymoronem i choć pojęcie te ulubili sobie inwestorzy i menadżerowie warto zauważyć, że opisuje ono płonne wysiłki branży mody, która spędziła 30 lat próbując naprawić stary system, i jest coraz gorzej, nie lepiej.

Pesymistyczna nuta dźwięczała też w raporcie „The Pulse” otwierającym konferencję, a przygotowanym przez The Global Fashion Agenda. W dokumencie czytamy, że postępy branży pod względem wpływu na środowisko spowolniły o jedną trzecią w porównaniu ze wzrostem sektora. Oznacza to, że jeśli branża mody będzie działać według starych praktyk, pozostanie drugim największym trucicielem planety i będzie przyczyniać się do nieodwracalnych zmian klimatu.

Choć konferencja rozpoczęła się od nienajlepszych wieści, była też źródłem pozytywnych informacji i inspirujących postaw. Z samej góry modowej piramidy wrażenie zrobił Emanuel Chirico, CEO PVH, amerykańskiej firmy będącej właścicielem takich marek jak Calvin Klein, Tommy Hilfiger czy Van Heusen. Chirico przyznał, że kiedy przyszedł do PVH jego agenda była prosta – zarobić dla firmy jak najwięcej pieniędzy. Gdy na jednej z pierwszych konferencji prasowych zapytano go, czy weźmie odpowiedzialność za dokładanie się do drugiego najbrudniejszego przemysłu na ziemi powiedział, że nie. Że PVH nie stać na dbanie o środowisko. Chirico pożałował tych słów, gdy wrócił do biura, gdzie czekało na niego ponad 300 maili z organizacji proekologicznych.

Zmasowany atak na Chirico skłonił go do zmiany systemu zarządzania z dyktatywnego na kolaboratywny, czyli kolokwialnie mówiąc, odłożenia na bok ego i zdecydowania się na bycie najgłupszym w pokoju. Chirico niegdyś przyzwyczajony do tego, że musi znać odpowiedź na każde pytanie, dziś mówi, że w nowym systemie mody nie ma miejsca na wybitne jednostki, ale potrzebny jest kolektywny wysiłek, bo czasu coraz mniej.

Chirico w swoim wystąpieniu poświęcił też sporo czasu tematowi klientów mody, których nazwał „słoniem w salonie”, czyli ignorowanym przez wszystkich problemem zawsze wybierającym najtańszą opcję i przyczyniającym się do patologii na poziomie produkcji ubrań, gdzie wciąż liczy się ten, kto zaproponuje najmniej, nie ważne jakim kosztem.

Reprezentująca bangladeskie szwaczki Nazma Akter wniosła do kopenhaskiej dyskusji perspektywę tych, którzy w Indiach szyją t-shirty warte 200 euro, a sami chodzą głodni. Choć od tragedii w Rana Plaza minęło 6 lat, warunki pracy w Bangladeszu są nadal szokujące, a takie praktyki, jak faszerowanie pracownic tabletkami antykoncepcyjnymi, aby nie musiały robić sobie „przerw” na menstruację to wciąż standard. Fabryki nadal są w opłakanym stanie, ale o tych walących nie słyszy się wiele, bo „szczęśliwie” zapadają się pod osłoną nocy nie wywołując skandali na tak masową skalę, jak ten w Rana Plaza.

Wystąpienie Nazmy Akter, jak i te Mostafiza Udina, który rok temu przypominał odzieżowym potentatom, że to oni powinni zapłacić za transparentność w modzie, wywołało sporo emocji i owacje na stojąco, ale też było puentą debat sprowadzając je do dwóch prostych wniosków: pierwszy – za etyczną modę trzeba zapłacić. Drugi – jeśli chcemy pomóc planecie, musimy przestać kupować.

Co więcej, odpowiedzialność za modę powinniśmy wziąć wszyscy, od właściciela marki mody, przez marketera, do kupującego. Każdy z nas ma wpływ na system mody i moc, by zmienić jej patową sytuację, a odzwierciedleniem tego przekonania był program szczytu, w którym znalazło się miejsce na przekrojowe dyskusje o komunikacji, projektowaniu i produkowaniu mody. Miejscami robiło się naprawdę inspirująco, jak podczas wystąpienia Cyrilla Gutscha, założyciela Parley for the Oceans – globalnej społeczność badaczy, myślicieli i aktywistów, która ma na celu zmniejszenie ilości plastikowych odpadów w oceanach. Idea Gutscha była prosta – wygrzebać cały plastik z oceanu po to, by nie trafił do gardeł zwierząt, a następnie przetworzyć go, by stał się materiałem ponownego użytku i tym samym zastąpił tak zwany „dziewiczy plastik”. Gutsch wraz z Parley for the Oceans postawił sobie za cel do 2024 roku znaleźć zamiennik dla wszystkich toksycznych substancji na ziemi. Parley obecnie współpracuje m.in. z marką Adidas, z którą wspólnie planuje wyprodukować 11 milionów par butów z opadów w 2019 r.  

Choć szczyt w Kopenhadze miał sporo dobrych, inspirujących i dających nadzieję momentów, ciężko na ostatniej prostej było nie zgodzić się z Paulem Polmanem, który podsumował, że mamy oczy, ale nie chcemy widzieć. Jak na największą konferencję poświęconą modzie zrównoważonej w Europie za dużo było klepania się po plecach i opowiadania, kto co zrobił najlepiej, a za mało chęci dzielenia się rzetelną wiedzą, doświadczeniem, ale też obawami dotyczącymi przyszłości branży, o których z rozbrajającą szczerością mówił na szczycie w 2018 r. CEO Ganni Nicolaj Reffstrup przyznając, że czuje się tematem odpowiedzialności mody przytłoczony i że łączenie troski o planetę z troską o biznes jest niemalże niemożliwe.

Tylko młodzi z Young Summit mieli odwagę nazwać problemy branży mody po imieniu. W ośmiopunktowym ultimatum zażądali m.in. systemowego dzielenia się wiedzą oraz nowego systemu mody zbudowanego na empatii, a ich nastrój najlepiej opisywało zdanie otwierające punkt 5: „We are done with your bullshit”.

Innymi słowy: fajnie, że sobie porozmawialiśmy, ale teraz zacznijmy działać.

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.