Olka
Kaźmierczak
09/01/20

Ekscytacje: PSYCHEDELIC BREATH®

Czasem siedzą we mnie pytania głębokie jak Bajkał. Pytania o tak rozległych i złożonych ekosystemach, że aby dotrzeć do ich sedna potrzebuję wystrzelić się w kierunku jądra ziemi i pogrzebać w rzeczach, do których nie dają dostępu konwencjonalne metody wglądu w siebie.

Na oddychanie psychodeliczne, naturalną autostradę do własnego wnętrza trafiłam w październiku 2018 r. podczas zlotu liderek HER Global Network w Sztokholmie. Przez sesję oddychania psychodelicznego poprowadziła mnie Eva Kaczor, joginka, przewodniczka duchowa i autorka PSYCHEDELIC BREATH®, miksu technik oddechowych, starożytnych tradycji jogi i odkryć współczesnej neurobiologii (pod tym linkiem przeczytacie mój wywiad z Evą, podczas którego rozmawiamy o jej drodze od Brand Managera!!! do przewodnika duchowego!!!!).

Zaprojektowany przez Evę rytuał PSYCHEDELIC BREATH® polega na zmienianiu częstotliwości fal mózgowych i wchodzeniu w głębsze stany medytacji. Za pomocą PSYCHEDELIC BREATH® można dotrzeć do podświadomości i ciała emocjonalnego i tam rozpocząć pracę z mentalnymi, emocjonalnymi i fizycznymi blokadami.

Rytuałowi zaprojektowanemu przez Evę najbliżej do oddychania holotropowego, które miało swoje początki w Pradze, w gabinecie amerykańskiego psychiatry czeskiego pochodzenia Stanislava Grofa.

Grof pod koniec lat 50. w praskiej klinice szpitala psychiatrycznego prowadził eksperymenty terapeutyczne z wykorzystaniem LSD i podczas jednego z nich zauważył, że w ostatniej fazie eksperymentu, gdy specyfik przestaje działać, niektórzy uczestnicy zaczynają gwałtowanie oddychać, jak się później okazało, chcąc w ten sposób spontanicznie przedłużyć działanie środka.

Grof chcąc kontynuować badania przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych, ale te najpierw wycofały z legalnego obrotu LSD, a następnie zakazały korzystania z niego w celach naukowych. W 1973 r. pozbawiony stałego zajęcia naukowiec przyjął zaproszenie kalifornijskiego Instytutu Esalen, w tym czasie czołowego ośrodka ruchu New Age i dwa lata później wraz ze swoją żoną opracował nową, wolną od niedozwolonych psychodelików metodę osiągania wyższych stanów świadomości, znaną nam dzisiaj jako oddychanie holotropowe (z greckiego holos – całość, trepein – zmierzanie w kierunku czegoś). Dzięki oddychaniu holotropowemu ludzie doświadczali powtórnych narodzin, wyzwalali się z traum najwcześniejszego dzieciństwa, czy doznawali mistycznych przeżyć, jak wcielanie się w przedmioty lub zwierzęta.

Pod okiem Evy może i nie zamieniłam się w świnkę, ani nie wypadłam ponownie na ręce położnej Szpitala Powiatowego w Białogardzie, ale dotarłam do zakopanego głęboko w ciele uczucia wstydu.

Kojarzycie postaci z kreskówki, wylewające bokami powiek rzeki łez? Tak mniej więcej wyglądałam podczas pierwszej sesji z Evą. Płakałam z tęsknoty za wrażliwą dziewczyną, która bez skrępowania wydawała tomiki poezji i organizowała performensy poetyckie oraz marzyła, że któregoś dnia zacznie wydawać książki i na chwilę nie rozstanie się ze zdaniami wielokrotnie złożonymi. Smutek wylewany razem ze łzami był tak dogłębny, że zburzył moją pierwszą, wewnętrzną tamę i w rezultacie, zmotywował mnie do zamknięcia kolektywu strategicznego i rozpoczęcia roku bez planu, a w efekcie do zawieszenia kariery stratega.

Long story short, w połowie 2019 roku uznałam, że jestem gotowa na nowo pomyśleć o swojej karierze zawodowej i zadać memu wewnętrznemu kosmosowi pytanie, co dalej. Z taką intencją spotkałam się z Evą po raz drugi, tym razem w Berlinie i na trzydniowy life coaching.

Pierwszego dnia life coachingu zastanawiałyśmy się, co stoi za wszystkim, co robię, drugiego oddychałyśmy metodą PSYCHEDELIC BREATH®, a trzeciego omawiałyśmy potencjalne dalsze kroki mojego rozwoju. Nie czas na wchodzenie w szczegóły life coachingu, ale zatrzymajmy się przy naszej ekscytacji, czyli oddychaniu psychodelicznym, bo jest o czym gadać.

Eva wiedząc, że na co dzień medytuję zaproponowała, abym połączyła klasyczną sesję medytacyjną z wizualizacją i oddechem. Zamknęłam więc oczy i prowadzona muzyką i głosem Ewy wyobraziłam sobie, że widzę siebie z góry wsiadającą do świetlnej kuli, która powoli oddala się od ziemi, a po kilku sekundach zatrzymuje u wejścia do siódmego wymiaru.

Siódmy wymiar ma drzwi, otwieram je i wyobrażam sobie, że ktoś mnie w nich wita. Widzę spokojną, świetlistą postać z włosami sięgającymi do pasa (to były włosy Eweliny Antonowicz, o których ostatnio marzę) i po chwili okazuje się, że to jestem ja za trzy lata! Zadaję więc, jak się okazuje, sobie, pytanie: co mam dalej zrobić z odkryciami dnia pierwszego? Na co świetlistowłosa nimfa mówi: GO BIG.

Przytulam ją, czuję niewyobrażalne ciepło i miłość, wsiadam z powrotem do kuli i gdy wracam na ziemię, a fizycznie otwieram oczy, jasne jest dla mnie, jakie zawodowe kroki powinnam podjąć w następnej kolejności.

Po sesji oddychania psychodelicznego spałam chyba 12 godzin, a po przebudzeniu jedyne, co przychodziło mi na myśl, to „How fucking cool is that?”. Jak wspaniale, że wszystko, czego potrzebujemy jest w nas. Wystarczy zadać pytanie i zrobić miejsce na odpowiedź. Dlatego PSYCHEDELIC BREATH® wchodzi do mojego prywatnego przybornika narzędzi do obierania człowieczej cebuli i dogrzebywania się do rzeczy najważniejszych.

Pisząc akapit o Stanislavie Grofie korzystałam z tekstu Aleksandra Kaczorowskiego opublikowanego w kwartalniku „Przekrój”.

Zdjęcie tytułowe wykonała Marta Chudek.

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.