Olka
Kaźmierczak
11/12/16

Magazyn UNPOLISHED: robimy to, co nam się podoba

Czytanie „UNPOLISHED” jest jak zwiedzanie Lanzarote. Nostalgiczne pejzaże, śladowa obecność ludzi i zero szans na bilbord, który wprost mówi, co musisz w życiu, a co nie. Ina Lekiewicz już po raz drugi robi magazyn o modzie tak, jak jej się podoba.

Zainteresowanie pierwszym numerem „UNPOLISHED”, czyli „kreatywną platformą, na której artyści i fotografowie mogą opowiadać swoje historie – personalne i niewygładzone” przerosło wszelkie oczekiwania Iny Lekiewicz, redaktor naczelnej magazynu. Jej post o starcie projektu opublikowany na fanpage’u 6 czerwca 2016 r. zebrał ponad 700 polubień i był udostępniany 60 razy. Wniosek: ludzie chcą czytać o modzie, która jest czymś więcej, niż tylko ciuchami. Bez limitu stron na edytorial, z miejscem na inspirację i prowokację. Dla tych, znudzonych akcesoryzacją mody i chcących wejść ponownie w jej krwiobieg, gdzie dzieją się historie, z powodu których serce bije człowiekowi szybciej.

Pierwszy numer był trudny. Praca 24 godziny na dobę w małym zespole. Przydała się zdobyta w Polsce zdolność multitaskingu i 10-letnie doświadczenie Iny z dużymi wydawnictwami – Lekiewicz była m.in. szefową działu mody „Elle”. „Kiedy chce się robić rzeczy po swojemu, trzeba być przygotowanym na stylizację, produkcję, zlecanie zamówień w drukarni” – wylicza pomysłodawczyni „UNPOLISHED”. A jeszcze walczy się z PR-owcami – ci zwykle nie chcą wypożyczać kolekcji topowych marek, dopóki nie zobaczą 2-3 numerów magazynu. „Ja miałam szczęście, bo zaufała mi marka Gucci, z którą długo pracuję. Zdecydowali się na zrobienie monosesji w pierwszym numerze, co otworzyło nam wiele drzwi” – komentuje Ina.

Kiedy na rynku pojawiło się pierwsze wydanie „UNPOLISHED”, można było odetchnąć na chwilę z ulgą. W dystrybucji wspierali Inę polscy blogerzy, modelki, a nawet konkurencyjne portale i tytuły. „K MAG” pisał: „Warto inwestować w sztukę”, Adam Pluciński skomentował: „Jeżeli ktoś kawał swojego czasu, energii, życia, no wszystkiego poświęca na zrobienie dobrej, ciekawej, nowej rzeczy, która reprezentuje każdego z Was jak się tak zastanowicie, jeżeli ktoś robi to za swoje zarobione pieniądze, nie schodząc z jakości papieru, składu, contentu, staje na głowie, wygina w chińskie Zet, wypuszcza pierwszy numer, i okazuje się, że to dopiero początek zabawy, że potrzeba jeszcze więcej wszystkiego na stworzenie drugiego numeru, to na prawdę, dobrze jest olać jedno wyjście do Na Lato, gdzieś tam, do Zushi, Palmiera, czy innego pierdolnika, zapomnieć na chwilę czy ten ktoś jest konkurencją, schować dumę i oceniactwo w kieszeń i wesprzeć tę osobę. Wesprzecie też siebie.”


Sesja beauty z 2. numeru „UNPOLISHED", fot. Johanna Nyholm

Wsparcie branży szybko przełożyło się na sprzedaż. Na pierwszy rzut poszedł nakład 3 tysięcy kopii. Chwilę później magazynem zainteresował się MMS – wiodący londyński dystrybutor prasy mający w swoim portfolio takie tytuły jak brytyjski „Vogue”, „Numero”, „DAZED”, „Another”, „Kinfolk” czy „LOVE”. „Wysłałam im prezentację, okładki, długiego maila. Przez miesiąc nie dostałam odpowiedzi. Nagle, gdy wsiadałam do samolotu na Sycylię, dostałam maila: <<Przepraszamy, że tyle to zajęło. Zwykle to długi proces, dokonujemy wnikliwej analizy>>”. Chwyciło. Cały lot nie mogła zasnąć z wrażenia.

Krótka ekscytacja i znowu trzeba było zabierać się do pracy. Nie można powiedzieć, że wydanie drugiego numeru poszło gładko, ale miłym zaskoczeniem była szybka rozpoznawalność tytułu. Często agencje modelek nie chcą udostępnić dziewczyn znanym magazynom, ale pozwalają im pozować dla „UNPOLISHED”. Podobnie z domami mody. „Zdarzyło mi się dostać maila: niestety nie wypożyczymy looku dla tytułu <<X>>, ale może robisz niedługo sesję UNPOLISHED” – wylicza Ina.

Jesienno-zimowy „UNPOLISHED” pojawi się w sprzedaży 14 grudnia. Drugi numer otwiera cytat z Franza Kafki o nieskończonych możliwościach ucieczki. „The Great Escape” to ucieczka od świata, w którym tłumaczy się artystom, że muszą robić rzeczy różnorodne, pracować z milionem różnych ludzi. „Praca w Londynie nauczyła mnie, że warto rozwijać własny, rozpoznawalny styl i mieć zaufany zespół ludzi, którzy myślą podobnie do Ciebie” – mówi Ina i wysyła współpracujących z nią fotografików do miejsc im bliskich. Alice Rosati jedzie do wilii na Sycylii i tam fotografuje Hayett McCarthy, Agata Pospieszyńska robi monosesję Stelli McCartney w Sobieszewie, gdzie jako dziecko spędzała wakacje.

Wzruszająca historia – fotograf Jesse Laitinen dla „UNPOLISHED” odwiedza rodzinny dom i spotyka się z ojcem - byłym robotnikiem w fabryce, a dziś, jak to mówi Jesse, „prostym człowiekiem, który mieszka w starym domu w środku lasu”. Ojciec Jessego zaraził go pasją do amatorskiej fotografii. Kiedyś niezbyt się dogadywali, ale to jedno ich łączyło, dlatego dla wspólnie robią sesję w finlandzkim Ekero. Syn fotografuje modelkę, ojciec robi zdjęcia krajobrazu, zwierząt, księżyca. Cicho na tych zdjęciach. Czasami trzaskają płonące zapałki, nad koronami drzew unosi się skandynawskie słońce. Z perspektywy codziennych, domowych obowiązków w małym mieście, ubranie z powrotem staje się ważne. „W moim wymarzonym świecie magazyny budowałyby snobizm nie tylko na dobry wygląd, ale i na wiedzę i elokwencję” – tłumaczy pokazywanie mody w takim kontekście Ina. „Tak było w latach 60. w brytyjskim Vogue’u obok pięknych ubrań można było przeczytać wywiad z Samuelem Beckettem, przegląd najnowszych krytyków sztuki, czy artykuł Margaret Mead o sytuacji kobiet w Stanach” – dodaje.

Ponad 250 stron drugiego numeru „UNPOLISHED” drukuje się na szlachetnym, kredowym papierze w czterokrotnie większym nakładzie. Czytelnik ma do wyboru pięć okładek. W środku teksty Vanessy Roberts, Jamesa Loksa, Filipa Niedenthala, ilustracje Arobala. Trochę o Carven, o wolności, o kobietach. Moda staje się pretekstem do mówienia o rzeczach ważnych.

Ten i kolejny rok to dla „UNPOLISHED” czas na budowanie marki oraz zwiększanie środków na produkcję magazynu, powolny wzrost. Już zdarza się Inie usłyszeć na imprezie w Londynie: „O boże, Ty jesteś z UNPOLISHED?”. Każdy z tych momentów jest dla niej dużym wydarzeniem.

Wesprzyjcie wolność i zamówcie swój numer magazynu „UNPOLISHED” tutaj.

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.