Olka
Kaźmierczak
20/11/13

Marka: Pan Tu Nie Stał

Gdy ubiegłej zimy w Krakowie powstał kolejny bar ze śledziem i setą, a co druga głowa na ulicy witała mnie dziarskim „Cześć” zastanawiałam się, kiedy moda na PRL się skończy i czy wreszcie przestaniemy spoglądać z nostalgią w stronę czasów, których nawet nie pamiętamy?

Reaktywacja popularnych niegdyś walonkopodobnych „Relaksów”, czy zmartwychwstanie Pewexu (a raczej reinkarnacja, bo sklep powrócił pod „postacią” on-line) pokazuje, że zabawa w PRL nadal ma swoich adeptów i formuła sama w sobie ani myśli się wyczerpać. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że w zabawie tej uczestniczy również polska marka Pan Tu Nie Stał ze swoimi produktami „dla zdrowych i chorych”, kubkami rodem ze szkolnej stołówki i zadrukowanymi w ogórki t-shirtami. Wydawało mi się, że doskonale rozumiem koncepcję tego „łódzkiego przedsiębiorstwa rodzinnego” i mogę wymądrzać się na temat pewnej użytej stylizacji, która odejdzie w niepamięć jak tylko zmieni się gust ulicy. Gdy już chciałam ostatecznie zbagatelizować Pan Tu Nie Stał szufladkując markę pod niechlubną kategorią marki „przebranej”, postanowiłam raz jeszcze zastanowić się, czy oby na pewno robię dobrze. Jak zapewne się domyślacie, nie robiłam dobrze i dopiero po dłuższej chwili z PTNS w sieci uzmysłowiłam sobie, jak bardzo mylne pojęcie towarzyszyło mi dotychczas. Niech ten wpis będzie swego rodzaju zadośćuczynieniem, bo sądzę, że o Pan Tu Nie Stał usłyszymy jeszcze nie raz. Każdy. I zdrowi i chorzy.

Od kiedy Pan Tu Nie Stał?

Pan Tu Nie Stał od 2006 roku (jako blog porządkujący bibeloty z minionych dekad). W roku 2009 przyszedł czas na pierwszy sklep stacjonarny, a następnie przeprowadzkę, aż wreszcie marka doczekała się flagowego sklepu na OFF Piotrowskiej oraz świetnego miejsca w sieci.

Dlaczego Pan Tu Nie Stał?

Propozycji było sporo, nazwa miała wywoływać określone skojarzenia z epoką, kiedy byliśmy mali, piliśmy herbatę ze szklanek w koszyczkach i oglądaliśmy TIK-TAKA. Pan tu nie stał wygrało prywatny plebiscyt właścicieli marki – było chwytliwe, zaczepne i trochę bezczelne. W sam raz. Kultura wizualna lat minionych, polska szkoła plakatu, ilustracje, graficzny skład publikacji, liternictwo – założyciele PTNS Justyna Burzyńska i Maciej Lebiedowicz inspirują się polskim wzornictwem lat 1930-1989. Te preferencje estetyczne wynikają bezpośrednio z charakteru przedmiotów pośród których dorastali (oni, a także pokolenie 30-35 latków w ogóle). Ponadto proste grafiki PTNS, drukowane na brązowym papierze metki i dwukolorowe książki stały się w 2009 roku swego rodzaju manifestem i sprzeciwem wobec tandetnej polskiej reklamy i krzykliwych haseł atakujących przechodnia z wątpliwej jakości banerów reklamowych. Marka i jest i nie jest typowo polska. Wzorem dla PTNS są lata wewnętrznie pod kątem wzornictwa zróżnicowane, od awangardy po sztukę silnie uprzemysłowioną, użytkową. Sądzę, że kluczem do sukcesu PTNS jest banalne i genialne użycie... polskich słów: cześć, dziadostwo, osa, ptyś, sprawunki, a także stonowana identyfikacja wizualna przywodząca na myśl czasy, kiedy na półkach oprócz papieru toaletowego nie było nic.

Przede wszystkim jednak projekty Pan Tu Nie Stał są bardzo współczesne i choć nadal lokalne (korzystają z komunikatów niezrozumiałych dla obcokrajowców), to jednak nieprzypominające typowych PRL-owskich pamiątek z cepelii. Nawet jeśli doszukamy się elementów pochodzących z okresu, gdy produkty w Polsce podlegały reglamentacji (przewijający się w nazwie marki i na nadrukach toreb motyw stania w kolejce), to są one częścią większej, niejednorodnej, przez co ciekawej całości. Co więcej, Pan Tu Nie Stał to produkcja w 100% miejscowa, zlokalizowana w łódzkich szwalniach. Osobiście rozmawiałam z panami odpowiedzialnymi za zadruk tkaniny w traktory, a proces powstawania koszulki został nawet udokumentowany krótkim filmikiem.

Z kim współpracuje PTNS?

Pan Tu Nie Stał to również nietuzinkowe współprace. Lista artystów jest długa jak stąd do Łodzi (jestem w Krakowie). Mój subiektywny wybór: Jacek Kołodziejski i sesja majtkowa. Andrzej Krajewski i Janusz Stanny i projekty plakatów dla PTNS. Oraz graficzki młodego pokolenia: Ola Niepsuj (projekt serii tatuażów) i Katarzyna Bogucka (ilustracje do pierwszej książki wydanej przez Pan Tu Nie Stał).

Komunikacja

Strona internetowa, newsletter, Facebook, Instagram, Behance – dacie wiarę, że wszystkim tym zarządzają sami właściciele? Facebook to w tym momencie prawie 100 000 fanów, posty o tematyce głównie produktowej. Informacje przekazywane w pojedynczych zdaniach, bez ozdobników, emotikon, pytań „zwiększających zaangażowanie”. Nienachalnie, trochę jakby z wiarą, że produkt sam się obroni. Instagram (a raczej „Oficjalny przeciek” – genialne!) – podgląd „zaplecza”, próbki tkanin i etykiet, bez fajerwerków, w stylu Pan Tu Nie Stał – bez zbędnego zadęcia. Krótkie relacje prosto z fabryki, podkreślanie, że produkcja zlokalizowana jest w Polsce (36 postów, 1088 obserwujących). Newsletter to nie lada gratka. Przyznam, że zawsze czekam na świeżą wiadomość o dostawie nowych ubrań. Przychodzi ona bowiem ubrana w piękny, przepełniony smakowicie polskimi sformułowaniami biuletyn. Behance urosło do rozmiarów pokaźnego portfolio marki, ale o tym w ostatnim punkcie. Podsumowując krótko, fani lapidarnej i niezobowiązującej komunikacji idealnie odnajdą się w stylistyce Pan Tu Nie Stał. Mam wrażenie, że nie ma w niej miejsca na zbędne banały. Same ubrania są na tyle znaczącym i jasnym przekazem, że na tym poprzestano. Co najważniejsze, czy na Facebooku, czy na Instagramie, PTNS mówi zawsze w tym samym stylu (ciekawie i przewrotnie, nawet o bonie zniżkowym).

Nie wiem, czy kiedyś mieliście przyjemność odpakowywać przesyłkę od Pan Tu Nie Stał? Szary papier, fajne wlepki, metka ze śledziem i widelcem – proste, dopięte na ostatni guzik, powiedziałabym nawet, że na światowym poziomie. Jak często zdarza się w Polsce, że każdy centymetr marki, z którym obcujemy, jest tak dobrze przygotowany na kontakt z klientem? Nie dziwi więc długa lista nagród (m.in. „Projekt Roku” w kategorii Etyka – Polski Konkurs Graficzny, Must Have Lodzdesign 2011 i 2012, European Design Festival – brąz w kategorii Brand Implementation – ciekawe i wartościowe wystąpienie Justyny Burzyńskiej wyjaśniającej, czym jest PTNS możecie obejrzeć tu). Czego jeszcze możemy nie wiedzieć? Że o Pan Tu Nie Stał na pewno będzie głośno.

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.