Olka
Kaźmierczak
14/07/16

Marka własna: Kasia Tusk

Mówi się, że Kasia Tusk to pewniak polskiej blogosfery modowej. O generowanych przez nią zasięgach i rosnących słupkach sprzedaży promowanych przez nią produktów krążą już legendy.

Jedną z nich słyszę na poniedziałkowym spotkaniu biznesowym. Menadżer pewnej znanej marki premium z uśmiechem kwituje, że w ich segmencie Kasia jest jedną z niewielu blogerek, które generują rzeczywistą sprzedaż. W przeciwieństwie do nadmuchanych gwiazd internetu, poklask i lajki w kanałach social media Kasi przekładają się na realne zyski promowanych przez nią marek. „Kasia dokładnie wie, czego chce, dlatego czytelniczki jej ufają. Nawet, jeśli mają pełną świadomość tego, że większość postów jest sponsorowana, kupują polecane produkty bo czują, że nie zaryzykowałaby swoją twarzą sprzedając im bubla” – konstatuje menadżer.

„Zespół Kasi znalazł moja markę i miał wizję na stylizację z moim produktem, wszystko odbyło się błyskawicznie. Ulokowanie produktu w poście kosztowało 3500 zł netto. W noc po publikacji sklep mojej marki przeżył oblężenie. W kilka godzin weszło na niego 60 tysięcy osób, więc zainwestowane pieniądze szybko się zwróciły” – komentuje właścicielka debiutującej marki akcesoryjnej. „Klientka-rekordzistka, która kupiła swój pierwszy produkt po poście Kasi Tusk, wróciła do mnie od tego czasu 5 razy. Prosta kalkulacja: wraca do mnie co miesiąc. Kasia Tusk ją na mnie naprowadziła, ale klientka została już dzięki moim staraniom – jakości produktu i customer-love” – dodaje anonimowo.

Na jedną blogową publikację z cyklu „Strój dnia" przypada około pięciu polecanych produktów, fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik

Grono projektantów i marek po udanym przekierowaniu klienta z bloga do sklepu online, deklaruje chęć dalszej współpracy z Kasią wykraczającej poza zwykły product placement. Wszystkie konsekwentnie dostają jednak kosza. Były PR-owiec LPP wspomina, jak Kasię chciano zaangażować w akcję promocyjną w jednej z sieciówek koncernu. Akcja miała polegać na umieszczeniu przy poszczególnych modelach ubrań zawieszki „Polecam – Kasia Tusk”. Pomysł jednak spalił na panewce. Blogerka ostatecznie odrzuciła propozycję, bo nie chciała rozmieniać swojego wizerunku na ubraniowe przywieszki.

Co innego sygnować twarzą własne przedsięwzięcia, jak choćby założone przez Tusk (dokładnie rok temu) MLE Collection – markę odzieżową, której kolekcje sprzedają się jak świeże bułeczki – internetowy sklep MLE regularnie świeci pustkami, czym doprowadza do szału rzeszę psychofanek Kasi. Jedna z nich pod postem na Instagramie pisze: „Miałam jechać na dwudniową wycieczkę do Pragi, ale chyba jednak zostanę i przeznaczę tę kasę na zakup fajnego ciucha u Was”. Inna zawiedziona komentuje, że nie kupiła wyprzedanej już marynarki i że to była najgorsza decyzja jej życia. W MLE Collection na pniu najlepiej sprzedają się pasiaste swetry i rozkloszowane spódnice a’la Kasia, w których pozuje modelka łudząco podobna do Tusk.


Kasia pod marką MLE Collection sprzedaje również perfumy, kubki, miseczki czy notesy, fotografia pochodzi ze strony sklepu MLE Collection

A sprzedawać jest komu – według statystyk z 2014 r. miesięcznie na bloga przychodzi ponad 700 tys. fanek. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że obecnie grono czytelników Kasi to około milion osób. Press Service w raporcie „TOP 100 polskich blogów” wymienia makelifeeasier.pl na 3 miejscu wśród najczęściej wspominanych blogów w polskich mediach (3422 wzmianek, z czego 3041 w internecie, 275 w prasie i 106 w radio i telewizji). Sama Tusk, jak mniemam celowo, niechętnie pokazuje się poza swoimi kanałami komunikacji.

Jeśli ktoś chce śledzić Kasię, siłą rzeczy musi więc wejść na Make Life Easier. A gdy fascynacja przechodzi w obsesję, stać się klientką MLE Collection lub posiadaczką „Elementarza stylu” – książki, która stała się bestsellerem jeszcze zanim weszła do regularnej sprzedaży.

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.