Olka
Kaźmierczak
06/11/18

Copenhagen Fashion Summit 2018: najwyższy czas poszukać w modzie równowagi

Oklaski na stojąco na tegorocznym Copenhagen Fashion Summit zebrał Mostafiz Uddin, który grzecznie przypomniał zebranym, że ktoś w końcu musi zacząć płacić za transparentność w modzie – najpewniej marka i jej klienci. Z niemałym entuzjazmem spotkały się też słowa Orsoli de Castro krytykującej branżę mody za napędzanie bezmyślnej, masowej konsumpcji i masowej produkcji. Okazuje się, że te owacje mówią o nastrojach w branży więcej, niż nam się wydaje.

Bohaterowie publiczności wbijają kij w mrowisko

Panel „Enabling transparency to create change”, podczas którego padły kontrowersyjne stwierdzenia, ma na YouTubie ledwo 41 wyświetleń. Ale niech Was to nie zmyli. Choć godzina była wczesna, a panel otwierał konferencję, na żywo skandowało mu ponad tysiąc przedstawicieli branży mody.

O największym bohaterze publiczności, Mostafizie Uddinie mówi się, że jest wizjonerem w kwestii wprowadzania praktyk zrównoważonego rozwoju do bangladeskich fabryk, a jego innowacje uważa się za kluczowe w kwestii przyszłości branży. Uddin założył m.in. Bangladesh Apparel Exchange – organizację mającą promować zrównoważone praktyki w przemyśle odzieżowym w Bangladeszu oraz poprawiać wizerunek kraju kojarzonego ze skandalicznymi warunkami pracy i robotnikami więzionymi w walących się fabrykach. Uddin, jak sam twierdzi, „chce być orędownikiem zmiany, który, razem z przyjaciółmi z branży sprawi, że międzynarodowi kupcy i marki zobaczą bangladeski przemysł i jego przyszłość w nowym świetle”.

Orsola de Castro, autorka krytyki, która wywołała entuzjazm publiczności, na pewno wie, jak zaprojektować ubrania, które klienci wyrywają sobie z rąk. Między 2012 a 2014 rokiem jej kapsułowe kolekcje dla Topshopu były najlepiej sprzedającymi się w historii marki. W 2013 r., po skandalu w fabryce Rana Plaza coś w niej jednak pękło. Zamiast wspierać sieciówki talentem projektowym, postanowiła rozliczyć marki mody z ich grzechów globalną kampanią Fashion Revolution i stawianym w niej pytaniem „Who made my clothes?”.

Metoda 7 kroków

Fashion Revolution i wymaganie transparentności od marek to pierwszy krok w kierunku naprawy sytuacji w przemyśle mody. Tacy ludzie jak Orsola czy Eva Kruse, prezydentka i CEO Global Fashion Agenda i Copenhagen Fashion Summit, zaliczana przez Business Of Fashion do grona 500. najbardziej wpływowych ludzi kształtujących branżę mody, a w 2017 roku wyróżniona przez Ambasadę Francji nagrodą Human Rights Prize mają ręce pełne roboty. We wstępie tegorocznego raportu „CEO Agenda 2018” Kruse przekonuje marki do zmiany mówiąc, że zrównoważony rozwój nie jest trendem, a imperatywem biznesowym. Jako że odpowiedzialność potrafi być przytłaczająca, szczególnie w przemyśle odzieżowym będącym drugim, zaraz po petrochemii, najbardziej zanieczyszczającym środowisko, Eva Kruse wraz z zespołem ekspertów przygotowała agendę łącznie siedmiu kroków: trzech do natychmiastowego wdrożenia i kolejnych czterech będących podstawą fundamentalnej zmiany w branży.

Cytowany we wstępie raportu Francois-Henri Pinault, CEO Keringa uważa, że sustainability jest „okazją, która kreuje długofalową wartość dla udziałowców i jest optymistyczna, nie ograniczająca”. Ma rację. W praktyce za zrównoważony rozwój Keringa zapłaci klient. Jak mówił Mostafiz – ktoś musi i nie ma żadnych powodów, dla których nie miałaby to być dziewczyna sięgająca po najnowszy model torebki Gucci.

Obsesja wzrostu gospodarczego

Problem w tym, że podstawą do przyjęcia raportu „CEO Agenda 2018” przez takich gigantów jak Nike czy Kering jest zapewnienie, że zrównoważony rozwój nie uderzy w ich portfele.

Nieco inny pomysł na poprawę sytuacji naszej planety ma Yuval Noah Harari, izraelski historyk, autorów bestsellerów „Sapiens. Od zwierząt do bogów” i „Homo deus. Krótka historia jutra”. Yuval w bestsellerowym „Homo deus” uważa, że problemem jest nowa religia nowożytności – obsesja wzrostu. Można by więc powiedzieć, że kopenhaska agenda jest jak pigułka chwilowo uspakajająca lęki, ale nie lecząca głębszego problemu, czyli opętania wzrostem gospodarczym. Te, jak zauważa Yuval, może nam się wydawać oczywiste, bo żyjemy w świecie nowożytnym – w przeszłości „hinduscy maharadżowie, osmańscy sułtani, siogunowie z okresu Kamakury i cesarze z dynastii Han rzadko opierali swoje polityczne losy na trosce o zapewnienie wzrostu gospodarczego.” Obecnie „(...) credo zawarte w haśle <<więcej rzeczy>> skłania jednostki, firmy i rządy do tego, by ignorować wszystko, co mogłoby szkodzić wzrostowi gospodarczemu – na przykład zachowywanie równości społecznej, dbanie o harmonię ekologiczną czy szanowanie rodziców”.

Ciężko się nie zgodzić z Yuvalem, kiedy pisze, że ludzkość tkwi uwięziona w podwójnym wyścigu. „Z jednej strony, czujemy się w obowiązku zwiększać prędkość postępu naukowego i tempo wzrostu gospodarczego. Miliard Chińczyków i miliard Hindusów chce żyć jak Amerykanie klasy średniej i nie widzi powodu, dla którego mieliby odkładać swoje marzenia na później, skoro Amerykanie nie chcą rezygnować ze swoich SUV-ów i centrów handlowych.” – podsumowuje filozof. „Z drugiej strony, musimy się zatrzymać przynajmniej o krok przez ekologicznym kataklizmem. Z roku na rok radzenie sobie z tym podwójnym wyścigiem staje się trudniejsze, ponieważ każdy krok, który przybliża mieszkańców delhijskich slumsów do amerykańskiego marzenia, zbliża również naszą planetę do krawędzi”.

Rola ludzi tworzących biznes mody

Naiwnością byłoby oczekiwać od CEO Keringa, że będzie nas namawiać do chodzenia przez 10 lat w tej samej sukience (choć kosztowała 5 czy 2 tys. zł i idealnie się do tego nadaje).

To, co jednak możemy zrobić, to spojrzeć w lustro i szczerze odpowiedzieć sobie na pytania: jak powinno wyglądać jutro, w którym chcę się obudzić? Czy odpowiada mi system, w którym funkcjonuję? Jaki świat chcę zostawić swoim dzieciom? Czy powiedziałabym mojej córce, że w nowym sezonie musi sobie kupić musztardową sukienkę, bo inaczej nie zazna szczęścia?

Nasze kolekcje, strategie, kampanie są częścią biznesu mody, więc i my wszyscy jesteśmy fundamentem potencjalnej zmiany. Najwyższy czas, dla własnego spokoju poszukać w tym wszystkim równowagi.

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.