Olka
Kaźmierczak
28/02/20

Nie mów mi, jaka mam być – zrób mi miejsce, żebym mogła być sobą

Suka. Cnotka. Kretynka. Mądrala. Matka Teresa. Karierowiczka. Blachara. Paniusia. Pilnotka. W świecie zbudowanym przez mężczyzn kobiety zawsze będą za jakieś. Za mądre, za głupie, za ciche, za głośne. Spokojnym się nie ufa, problematyczne się ucisza. Cynthia Nixon w wiralowym monologu „Be a Lady They Said” mówi to, co większość z nas słyszy przez całe życie.

Monolog wykonany przez Cynthię Nixon, byłą gwiazdę „Seksu w wielkim mieście”, działaczkę i polityczkę, a napisany w 2017 roku przez poetkę Camille Rainville i w 2020 roku promujący magazyn „Girls, girls, girls" w krótkim czasie wyświetliło prawie 5 milionów ludzi. „Nie pokazuj piersi. Pokaż trochę ciała. Nie prowokuj. Noś obcasy. Nie bądź za gruba. Nie bądź za chuda. Pij dużo wody. Boże, wyglądasz jak szkielet. Zjedz hamburgera...”. Wyliczanka Rainville, jak zauważa pisarka i działaczka społeczna Sylwia Chutnik jest o tym, że od kobiet wymaga się rzeczy sprzecznych, niemożliwych, szkodliwych i wbrew logice. I że nigdy nie będziemy spełniać oczekiwań.

Brzmi znajomo?

W „The Morning Show”, serialu o świecie w epoce #MeToo z Jennifer Aniston i Reese Witherspoon w rolach głównych, kobiety przestają się godzić z rolami marionetek, przez co stają się źródłem problemów. Najpierw wytykają kolegom z pracy niewłaściwe zachowanie, później chcą przejąć kontrolę nad narracją w prowadzonym przez nich porannym programie telewizyjnym, tytułowym „The Morning Show”. Ich bunt z męskiej perspektywy jest zagrożeniem dla stabilności firmy. Nagle uważane są za stare lub za mało kompetentne do swojej pracy. Wkurwiony niesubordynacją koleżanek producent telewizyjny Charlie Black, w tej roli Mark Duplass, pyta „niesforną” dziennikarkę Bradley Jackson (Reese Witherspoon), czy ta nie może dać sobie spokój, zejść mu z ogona i skończyć z tym całym upierdliwym walczeniem o swoje?

Świat „The Morning Show” to nie przypadek z Marsa, a rzeczywistość setek tysięcy organizacji na całym świecie, w których się zawstydza i ocenia. Jedna z moich kursantek odeszła w ubiegłym roku z korporacji, bo codziennie słyszała, że w sekundę mogą ją wymienić na kogoś innego. Spotkana na przeglądzie See&Say studentka łódzkiej uczelni przyjechała do Warszawy, żeby pierwszy raz od pięciu lat usłyszeć konstruktywną informację zwrotną na temat swojej pracy. Na uczelni wszystko robi źle, ale nie wiadomo, dlaczego.

W swojej ostatniej książce „Odwaga w przywództwie” Brene Brown, ekspertka od wrażliwości i odwagi apeluje do liderów o radykalną zmianę w sposobie, w jaki dowodzą. Mówiąc o liderach ma na myśli wszystkich tych, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za odnajdowanie potencjału w ludziach i kształtowanie go, czyli nie tylko kobiety w garsonkach i facetów w garniturach, ale i nauczycieli, przywódców duchowych, Twoją szefową i Ciebie, jeśli wywierasz na kogoś wpływ i jesteś przykładem. 

Brene zapytała 150 przywódców z całego świata, jakich liderów potrzebujemy i po raz pierwszy w swojej karierze badacza zobaczyła tak spójne odpowiedzi. Jednogłośnie potrzebujemy liderów odważnych, czyli gotowych do bycia wrażliwym, przejrzystym i autentycznym w przekazie, godnych zaufania i żyjących według własnych wartości oraz umiejętnie podnoszących się po porażce.

Lider XXI wieku to osoba, która robi innym miejsce na to, by mogli być sobą, zamiast naginać ich do standardów panujących w organizacji. To ktoś, kto ma odwagę usiąść ze swoim pracownikiem po tej samej stronie stołu i w jasny i serdeczny sposób przekazać mu prawdę. Szczerość i serdeczność, a także umiejętność zobaczenia w swoim pracowniku ognia i rozpalenia go, to pierwszy krok to budowania wsparcia dla innowacji w miejscu pracy czy nauki.

Gdy we wstępie piszę o świecie zbudowanym przez mężczyzn, mam na myśli świat egocentryczny, jednowymiarowy, w którym nie ma miejsca na uznanie drugiego człowieka i jego punktu widzenia. Jest zarządzanie poprzez siłę, a krytyczna opinia staje się narzędziem do trzymania porządku.

Ta sama opinia stoi nam na drodze do budowania atmosfery serdecznego wsparcia w miejscu pracy czy w domu, a co za tym idzie odcina nas od innowacji. Jeśli wszyscy mają być tacy, jak ja, to oznacza, że razem daleko nie zajdziemy. Krytykując i szufladkując najpierw odbieram wolność innym, aż na końcu sobie.

Stara mądrość wyryta przed świątynią w Delfach mówi: „Poznaj samego siebie”, czyli odpowiedz sobie na pytanie kim jesteś, jaki jest twój system wartości, czego chcesz, a czego na pewno nie, a następnie doceń siebie za to, kim jesteś i naucz się tak operować swoim charakterem, aby wieść spokojne życie. Konstruktywniejsze od oceniania jest czułe przyglądanie się. Zaglądanie do naszych wewnętrznych skarbców i patrzenie, z czym handlujemy. Cechy, które mogą się początkowo wydawac „negatywne", mogą też stać się naszym najcenniejszym zasobem. Świadome życie, w moim przekonaniu, polega na zmapowaniu, a nie ocenianiu swojego wewnętrznego świata i popłynięciu z nurtem wewnętrznej rzeki.

Zamiast mówić sobie, jacy mamy być, zróbmy sobie miejsce, byśmy mogli być sobą.

Pisząc tekst korzystałam z publikacji:
Brene Brown, Z wielką odwagą, wydawnictwo Laurum
Brene Brown, Odwaga w przywództwie, wydawnictwo MT Biznes
Aga Kozak, Brené Brown: Desperackie pragnienie komfortu jest zarazą naszych czasów. Boimy się porażek, a bez nich nie ma przecież innowacji, wysokieobcasy.pl
Helen Lewis, Fighting the tyranny of ‘niceness’: why we need difficult women, The Guardian

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.