Olka
Kaźmierczak
23/10/14

Q&A Bradford Shellhammer: nadchodzi era małych, lokalnych przedsiębiorstw

Kim chciałeś być jako dziecko?

Cyndi Lauper! Kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy stwierdziłem, że będę nią gdy dorosnę (śmiech). Z dużą uwagą przyglądałem się również gwiazdom muzyki pop. Fascynował mnie Andy Bell, Freddie Mercury, Boy George, The Pet Shop Boys oraz drag queens, tworzące off-ową formę sztuki. Jednak największy wpływ miał na mnie Andy Warhol. To dopiero był imprezowicz! Tak, wiem! Ja też czuję się zobligowany do działania na pełnych obrotach. Ciągle poszukuję czegoś nowego. Poświęciłem swoje życie przyjemności. Charles Eames kiedyś powiedział „Chcieliśmy jak najlepiej, dla wszystkich, za jak najmniej” – ważne, by ludzie mieli szeroki dostęp do pięknych przedmiotów. Lubię też zdanie: „Bierz przyjemność na poważnie” – nie wstydź się swoich potrzeb i poważnie podchodź do bycia szczęśliwym. Mój tata umarł, kiedy miałem 20 lat. To wydarzenie wstrząsnęło mną. Uświadomiłem sobie, że muszę korzystać z życia, póki mam okazję. Siedząc w domu nie poznam nowych ludzi. Tak samo jest z projektowaniem. Moda powinna być zabawą. To nie jest leczenie raka!

A co z byciem na świeczniku?

W latach 90. Madonna wystąpiła w filmie dokumentalnym „Madonna: Truth or Dare”. Spotykała się wtedy z Warrenem Beatty. W jednej ze scen przychodzi lekarz i każe jej płukać gardło. Wszystko jest nagrywane. Warren pyta wtedy: dlaczego pozwalasz się filmować w takiej sytuacji? Przecież chodzi o głos, z którego żyjesz. Naprawdę chcesz pokazać się z tej strony? Na to ona odpowiada: po co robić cokolwiek, jeśli nikt na to nie patrzy?!

Umiesz zmotywować. Co sprawia, że jesteś tak dobrym gawędziarzem?

Alkohol! (śmiech)

Jesteś teraz pijany?

Nie! W szklance mam kawę. Uważam, że nie wszyscy potrafią opowiadać historie.

Zdarza Ci się kłamać?

Kłamać nie, ale przesadzać – zawsze. Możesz być na szczycie, jednocześnie pozostając prawdziwym. Storytelling przychodzi z wiekiem. Mam 38 lat, widziałem wiele, więc mam o czym opowiadać! Gdy zaczynam mówić, wylewa się ze mnie strumień świadomości. Podczas publicznych wypowiedzi PR-owcy często klepią mnie w ramię i strofują „wystarczy, powiedziałeś już za dużo” (śmiech). Dopóki rozmawiasz z dziennikarzem na żywo, liczy się Twoja osobowość. Ludzie potrafią wyczuć ściemę. Jeśli cię zdemaskują, jesteś skończony.

Często ludzie zgłaszają się do Ciebie po pomysły i inspiracje?

Jestem doradcą kilku marek, ale nie zawsze mam rację - spaskudziłem wiele rzeczy w swoim życiu, na przykład własną firmę. Nigdy jednak nie bałem się podejmowania decyzji. Kiedy jesteś biznesmenem, musisz osiągać pewien poziom decyzyjności, umieć przejść do sedna. Jeśli się pomylisz, najwyżej nauczysz się czegoś nowego.

Najbardziej spektakularna wpadka?

Mój własny biznes, w którym skupialiśmy się na byciu największym, zamiast na byciu najważniejszym. Nauczyłem się, że sukces nie jest rezultatem końcowym. Moja następna firma, która wystartuje tej jesieni (Design Scout – przyp. aut.) będzie się na rynku liczyć, będzie dużo mniejsza i skupiona na rentowności. Wolę być liderem małego, ale znaczącego projektu. Konsumenci przekonują się do kupowania lokalnie. 10 lat temu smuciłem się, że wszyscy kupują w Wallmarcie, a na każdym rogu stoi McDonald i KFC. Dziś mamy Internet usprawniający lokalną produkcję i umożliwiający mówienie o niej szerokiej publiczności. Przykładem jest wypierająca hotele aplikacja Airbnb. Przyglądam się temu zjawisku i wniosek jest jeden: czas gigantycznych marek dobiega końca. Nadchodzi era małych, lokalnych przedsiębiorstw. Spójrz na mnie. Na jednej ręce mam bransoletkę od Orskiej, na drugiej Cartiera. Noszę też najki, bo cenię w tej firmie to, że cały czas się rozwija i wymyśla siebie na nowo.

A Ty masz potrzebę wymyślania siebie na nowo?

Jestem dyrektorem artystycznym. Łączę ze sobą różne postaci i próbuję stworzyć z nimi coś nowego.

Czujesz się projektantem „sytuacji”?

Tak. Moją największą zaletą jest to, że potrafię patrzeć z oddalenia na całość. Projektanci skupiają się na detalach, które są ważne, jeśli chcesz skonstruować element ubioru lub samochód. Ale jest coś poza talentem - umiejętność stworzenia czegoś większego.

Cztery miesiące temu powiedziałeś, że chciałbyś zamieszkać w Polsce. Nadal tak uważasz?

Jestem Amerykaninem, więc często marzę o tym, gdzie potencjalnie mógłbym mieszkać. Ubiegły rok był dla mnie ciężki. Opuściłem własną firmę i musiałem się zastanowić, co dalej. Wtedy zaproszono mnie na Art & Fashion Forum do Poznania. Pomyślałem, że jest tu dużo energii i pozytywnych postaci. W Nowym Jorku to nie jest takie oczywiste. Ciężko jest się przebić.

Tutaj czujesz się wyjątkowy?

Tak, zdecydowanie. Ludzie mówią, że są zaszczyceni moim przyjazdem! Czy chciałbym mieszkać w Polsce? Oczywiście! Czy zamieszkam tu w najbliższej przyszłości? Nie. Moja nowo powstająca firma ma siedzibę w Nowym Jorku i to do tego miejsca jestem przywiązany. Z Polską być może będą mnie wiązać projektanci, których chcę promować w USA.

Często mówisz o roli networkingu w biznesie.

Nawiązywanie znajomości jest bardzo ważne. Nie jesteśmy Alfami i Omegami. Zawsze potrzebujemy czyjejś pomocy. Ale nie mówię tu o wykorzystywaniu drugiego człowieka, a o zaprzyjaźnianiu się w autentyczny sposób. Branża mody jest hermetyczna, stąd biorą się nieetyczne praktyki. Dlatego warto zadbać o obecność w mediach społecznościowych. Chodzić w odpowiednie miejsca, poznawać ludzi. Im więcej osób znasz, tym więcej przysług mogą ci wyświadczyć. Nie zmienia to faktu, że branża mody ma dwa oblicza i potrafi być okrutna. Moda przyciąga ludzi szukających popularności bardziej, niż motywacji do tworzenia. Projektanci przemysłowi, graficy - oni nie gonią za sławą. Z kolei projektanci mody często wybierają tę dziedzinę, ponieważ celebruje ona fałszywe piękno, wygląd, którego nie da się osiągnąć, Kim Kardashian na okładce „Vogue’a”. Zastanówmy się, co to o nas świadczy.

BRADFORD SHELLHAMMER - założyciel wartego miliard dolarów portalu Fab.com. Pionier social commerce. Jeden ze „100 najbardziej kreatywnych ludzi w biznesie” według Fast Company. Kultowa postać w Stanach Zjednoczonych i kurator 8. edycji Art&Fashion Forum.

Moja strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Możesz zaakceptować pliki cookies albo możesz je wyłączyć w swojej przeglądarce. Dalsze korzystanie z mojej strony internetowej bez zmiany odpowiednich ustawień w Twojej przeglądarce oznacza zgodę na przetwarzanie danych. W przypadku akceptacji plików cookies, staję się administratorem Twoich danych osobowych. Informacje o Twoich prawach, moich danych kontaktowych, podstawie prawnej przetwarzania, odbiorcach Twoich danych, okresie przechowywania oraz dobrowolności podania danych i konsekwencjach ich niepodania znajdują się tutaj.